01.02.2026 r.
Niedziela o celniku i faryzeuszu uczy nas, że przed Bogiem liczy się nie suma zasług, lecz pokora serca i świadomość własnej grzeszności. Faryzeusz, choć obiektywnie spełnia dobre uczynki – pości, daje dziesięcinę, zachowuje przepisy – staje przed Bogiem z postawą samousprawiedliwienia: dziękuje nie za miłosierdzie, lecz za to, że „nie jest jak inni”, porównuje się i wręcz gardzi bliźnim. Taka modlitwa zamyka go na łaskę, bowiem w centrum stawia własną sprawiedliwość, a nie Boga; jest modlitwą „do samego siebie”, w której Stwórca ma jedynie potwierdzić jego obraz własnej doskonałości.
Celnik natomiast uznaje się za grzesznika, stoi z daleka, „nie śmie oczu wznieść ku niebu” i powtarza jedno proste błaganie: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika”. W tej modlitwie nie ma wyliczania zasług ani porównań, jest natomiast skruszona prawda o sobie i ufność w Boże miłosierdzie. Cerkiew stawia tę przypowieść na początku okresu przygotowania do Wielkiego Postu, aby nauczyć każdego z nas, że prawdziwe nawrócenie rozpoczyna się od pozbycia się faryzejskiej pewności siebie i wejścia w pokorną modlitwę celnika. Niedziela o celniku i faryzeuszu akcentuje to, jak powinny wyglądać pierwsze kroki procesu pokajanija jako drogi serca skruszonego, które nie ufa sobie, lecz całkowicie powierza się Bożemu miłosierdziu.
W pierwszą niedzielę lutego sprawowane były w naszej cerkwi dwie poranne Liturgie, które poprzedziło sobotnie nabożeństwo Całonocnego Czuwania. W trakcie Jutrzni po raz pierwszy w tym roku można było usłyszeć piękny i głęboki zarazem tekst hymnu “Pokajanija otwórz mi drzwi Dawco życia”.
Zdjęcia: Oleksandr Rudyi.











