18.10.2026 r.
Dzisiejszy fragment Ewangelii odsłania nam chrześcijaństwo nie jako zbiór zasad wzajemnej uprzejmości, lecz jako drogę upodobnienia się do Boga. Złota reguła jest tu dopiero progiem, a nie celem. Każe każdemu z nas najpierw spojrzeć na drugiego człowieka tak, jak patrzymy na siebie. Chrystus prowadzi jednak dalej i podkreśla, że miłość odwzajemniona, dobroczynność liczona na rewanż i pożyczka obliczona na zwrot nie przekraczają miary świata, który zna tylko wymianę, zysk i sprawiedliwość ludzką. Prawdziwie ewangeliczne staje się dopiero to, co bezinteresowne: życzliwość okazana wrogowi, dobro wyświadczone niewdzięcznemu czy dar złożony bez nadziei na odpłatę. Taka postawa nie wyrasta z ludzkiej szlachetności ani z siły woli. Jest owocem pokory, modlitwy i przebaczenia, które oczyszczają serce z nieczystości zła. Człowiek, który kocha tak, jak kocha Stwórca, zsyłający deszcz i słońce na dobrych i złych, odzyskuje w sobie zatarte podobieństwo do Niego i wchodzi na drogę przebóstwienia. Oto dlaczego zwieńczeniem całej nauki jest wezwanie do miłosierdzia na wzór Ojca Niebieskiego. Prawosławna duchowość widzi w nim streszczenie Ewangelii: ten, kto stale doświadcza Bożej łaskawości wobec własnej słabości, nie może odmówić jej bliźniemu, nawet temu, który go zranił.
W kolejną niedzielę po święcie Pięćdziesiątnicy w stołecznej Hagii Sophii odsłużono dwie Boskie Liturgie.
Zdjęcia: lektor Sergiusz Diadius, Oleksandr Rudyi.





















